Dieta cud – prawda czy falsz?

perfekcyjne_odchudzanieTo, że nasze społeczeństwo w dzisiejszych czasach staje się (uśredniając) coraz grubsze to fakt. Każdy o tym wie spoglądając na ludzi na ulicy. Zewsząd (a szczególnie w internecie) jesteśmy bombardowany “dietami cud”, które zachęcają nas do zrzucenia zbędnych kilogramów. Ile jednak w nich prawdy?



Najprawdopodobniej duża część z was – czytających ten wpis – zmaga się z większym lub mniejszym problemem nadwagi. Często problemem nie jest aż tak bardzo waga ogólnie, ale bardziej (przynajmniej u kobiet) wygląd tzn. wiszący brzuszek, wylewające się z obcisłych jeansów ‘boczki’. Często czytacie różnego rodzaju artykuły o odchudzaniu, żywieniu czy odchudzaniu w popularnych portalach. Najprawdopodobniej też jesteście zalewani różnego rodzaju reklamami pojawiającymi się w okolicach takich artów. Diety cud, a każda łatwa, wygodna i dająca rewelacyjne efekty. Pomijam już fakt, że wiele osób chce zbić kapitał na pogrubiającym się społeczeństwie i bardzo często wśród reklam znajdziemy kontakty do ‘dietetyków’, którzy za jednego czy dwa SMSy ułożą Ci zbilansowaną “dietę cud”.

Po pierwsze nie dajcie się zwariować. Niestety to trudne, bo – wiem to na przykładzie mojej żony – najczęściej na stronach www przyciągają ją reklamy. Obklika je wszystkie wkoło zanim trafi na to co naprawę na stronie chciała przeczytać/zrobić. Po drugie musicie myśleć racjonalnie. Jeżeli strona www oferuje cokolwiek ‘z automatu’ czyli np. “dietę cud” specjalnie dla Ciebie, natomiast trzeba za nią płacić sMSem (premium) na 99.9% jest to automat, który wyśle wam gotowy jeden i ten sam wzór posiłków dla wszystkich osób. Skuteczność i dopasowanie takiego tworu do Twoich potrzeb i Twojego organizmu będzie raczej znikome. Dlatego też zachęcam was to osobistych wizyt u ludzi, którzy znają się na swoim fachu. Poszukajcie w okolicy dobrego dietetyka, możecie popytać na siłowniach często tam albo pracuje, albo mają namiar na taką osobę. W dobie internetu nie jest trudno znaleźć takie osoby i do tego można od razu poszukać komentarzy czy opinii o nich samych. Pamiętajcie też, że profesjonalista zleci wam garść badań na początek a nie będzie z wami rozmawiał w ciemno. Oczywiście taka przyjemność kosztuje – ale naprawdę warto.

Kolejną sprawą, którą chciałbym poruszyć to gotowe “diety cud”, które pojawiają się w internecie. Kapuściana, cytrusowa, warzywna, owocowa, 1k cal, wodna i tysiące innych wymysłów. Każda zachwalana i gwarantująca mega szybkie efekty np. 3 kg w tydzien. Nie chciałbym was rozczarować, ale skuteczność takich diet jest bliska zeru niestety. Tak naprawdę ubytek tłuszczu z organizmu jest znikomy, a ten cudowny spadek 3 kg po tygodniu to ubytek wody z organizmu. Po zakończeniu diety i powróceniu do swoich codziennych nawyków żywieniowych waga szybciutko wróci wam do starego poziomu. Oczywiście pod uwagę należy brać także to, że niektóre z tych diet odtruwają i oczyszczają nasz organizm i to się w pełni zgadza – jest to napewno plus dla naszego organizmu, ale większość z nas liczy jednak na stratę kilogramów która jest mocno naciągana i oszukana w takich dietach.

Prawda jest taka (i tutaj Ameryki nie odkryję), że aby schudnąć trzeba zmienić swoje nawyki żywieniowe, a nie przechodzić na dietę. Każdy to wie, mało kto to robi i często zakończenie tygodniowej “diety cud” świętuje się w McDonalds czy na kebabie u Turka, bo “teraz już mogę”. Powoli małymi kroczkami musisz zmienić swoje przyzwyczajenia. Niektórzy wolą terapię szokową i z dnia na dzień przerzucić się na zdrowe żarcie, niestety większość z nich po czasie poddaje się i wraca do starego. Dlatego też powolniejsze zmiany spowodują to, że będzie Ci łatwiej wytrwać. Użyj troche mniej cukru, trochę mniej soli, stopniowo zmniejszaj ich ilość. Częsciej rób ryż czy kaszę, zamiast smażonego zrób duszone czy gotowane, wypij jedno piwo a nie dziesięc, zrezygnuj z wielkiej paczki czipsów na rzecz małej, zamiast paluszków solonych zjedz takie z sezamem czy makiem i tak dalej.

Kolejnym ważnym aspektem pozbywania się niechcianego tłuszczu jest ruch. Nawet zmieniając swoje nawyki żywieniowe na super zdrowe nie zaczniesz zrzucać kilogramów znacząco jeśli będziesz cały swój wolny czas spędzać przed telewizorem czy komputerem.

Najważniejszą jednak sprawą jest wytrwałość i dążenie do wyznaczonego celu. Wiem coś o tym, bo od lat sam zmagam się z nadwagą. Gdy żona zaszła w ciążę z Tymonem – tyliśmy razem i po równo ‘chodząc w ciąży’. Problem jednak pojawił się po rozwiązaniu. Jej brzuch z dnia na dzien się zmniejszył a mnie został jak w dziewiątym miesiącu ciąży. Przez długi czas nie przeszkadzało mi to w ogóle. Starałem się nie zwracać na to uwagi a temat traktować jak tabu o którym się nie rozmawia. Gdy w zeszłym roku po zawale moja (nad)waga okazała się moim być albo nie być podszedłem do tego poważniej. Nie słodzę, nie solę, nie jem smażonego. Wcinam ryże i kasze, zrezygnowałem z grilla, kebaba u Turków i pizzy w Da Grasso. Jem więcej warzyw i owoców. Do tego jeżdzę na rowerze, trenuję na siłowni na tyle na ile mogę po zawale. I ciężko jest to wszystko robić patrząc na wagę, która stoi niezmiennie na stu kilogramach pomimo tego wszystkiego. Natomiast mam wytrwałość – wierzę że w końcu drgnie – czego i wam życzę.

Comments

comments