Jak skutecznie rzucić palenie

rzuc,palenieJeśli próbowałeś rzucić palenie już kilka razy a niezbyt Ci to wychodziło, przeczytaj o tym jak można rzucić skutecznie.



Ostatnio Gosia (Herrbata) pisała o rzucaniu palenia słów parę. Postanowiłem do tego tematu nawiązać i również napisać kilka słów od siebie jako, że jestem już szczęśliwie niepalący ponad rok. Do rzucenia palenia skłonił mnie zawał mięśnia sercowego i oczywiście nie życzę nikomu tego by do rzucania zmuszały go rzeczy podobne. Radzę zastanowić się wcześniej i rzucić samemu “po dobroci”. Oczywiście jako dwudziestoletni palacz zdaję sobie sprawę, że każdy palący znajdzie tysiąc wytłumaczeń i idiotycznych wymówek dlaczego nie powinien rzucać palenia. Sam tak przez długi czas robiłem twierdząc, że palenie to taka fajna super sprawa, taki odpoczynek, ach te endorfinki itp. Niestety mózg palacza jest na tyle zaślepiony, że wymyśli wszystko – byleby tylko przekonać palącego żeby nie przestawał. Na dobrą sprawę każdy z palących powinien przypomnieć sobie ile kosztowało go poświęcenia (krztuszenie się, plucie, często wymiotowanie) wypalenie pierwszego papierosa ‘z zaciąganiem się’. Mając na względzie tamte męczarnie zastanówcie się jak możecie nazywać coś takiego przyjemnym i miłym? Oczywiście po czasie odruch wymiotny wam minął, palicie X lat bez problemu, ale daleko temu do przyjemności.

Będąc ‘zesłanym’ prosto ze szpitala na rehabilitację do Krystynki w Busku miałem przyjemność mieć zajęcia z psychologiem. Bardzo miła pani psycholog rozmawiała z nami o rzeczach różnych, bardziej i mniej ważnych. Pytała także o papierosy jak to na oddziale kardiologii bywa. Jako chyba jedyny z całego turnusu przestraszyłem się na tyle, że postanowiłem palenie odstawić, reszta kuracjuszy popalała sobie w najlepsze. Co dziwne nawet osoby po 2-3 zawałach, bypassach itp. Pani psycholog pożyczyła mi do czytania książkę, którą ponoć często poleca pacjentom, którzy palą dalej pomimo swoich chorób. Stwierdziła, że przeczytanie jej może mi pomóc ugruntować moją decyzję i powstrzymać mnie od powrotu do palenia. Po przeczytaniu tej książki zrozumiałem gdzie leżał sukces mojego rzucania. Nieświadomie wykonałem kilka kroków rzucania opisanych w książce ‘sam od siebie’ samoistnie.

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy gdy zaczynamy czytać to to w jaki sposób książka jest napisana. Założę się, że wielu z was będzie widziało oczyma wyobraźni pana w garniturze wykładającego temat i rysującego coś z pasją na tablicy ‘na pisaki’. Tak tak… Książka jest napisana językiem żywcem wyjętym z Amway’owych szkoleń. Ale to chyba dobrze, bo trafia w sedno i jest przyswajalna. Oni od dawna stosują różnego rodzaju techniki tak by trafić do słuchającego. W książce też znajdziemy kilka takich sztuczek. Ale taki chyba właśnie jest cel. Trafić nawet do tych opornych.

Nie będę tutaj streszczał książki, bo kto chce rzucić palenie powinien ją pożyczyć, kupić, ściągnąć i przeczytać. Naprawdę warto. Podzielę się natomiast częścią wiedzy, którą zdobyłem sam nieświadomie rzucając palenie. Jeśli zastanawiasz się czy warto rzucić mogę Ci zagwarantować, że warto. Ominę te bzdury o zdrowiu, które słyszysz dookoła siebie i czytasz na każdej paczce papierosów, a i tak do Ciebie nie trafiają.

Powiem Ci jednak, że wstaniesz rano i nie będziesz miał zawalonego nosa/gardła i będziesz bezproblemowo oddychał. Mogę Cię zapewnić, że twój węch i smak zdecydowanie się poprawią. Potrawy zaczną Ci bardziej smakować, a zapachy niektórych produktów wręcz Cię zadziwią. Jeśli do tego dołożę koniec z bólami głowy które okazyjnie Cię męczą (z przepalenia o czym wiesz, ale sam przed sobą zaprzeczasz) to może zastanów się czy nie fajnie by było z tym skończyć.

Pominę też ekonomię, bo jak wszyscy wiedzą na papierosy ‘zawsze się znajdzie’. Gwarantuję też, że po rzuceniu nie staniesz się bogatszy o tę część pieniędzy, którą teraz wydajesz na papierosy. Nie zauważysz prawdopodobnie różnicy. By ją zauważyć musiałbyś wstając rano wrzucać równowartość kosztu 1 paczki do skarbonki. Inaczej rozejdzie się ‘po kościach’. W moim przypadku to co wydawałem na papierosy wydaję na lekarstwa, które muszę łykać każdego dnia aż do końca.

Jeśli zdecydujesz się rzucić palenie zrezygnuj także z gum, tabletek, e-papierosów i innych tego typu wspomagaczy. Uwierz mi, że zostały stworzone tylko po to by firmy mogły na nich zarabiać i nic poza tym. Tak naprawdę w niczym Ci nie pomagają, a wręcz przeciwnie – ze szponów jednego uzależnienia skaczesz w drugie. Jeśli wierzyć reklamom zredukują one ‘efekty odstawienia’ i głód nikotynowy. Problem jednak jest taki, że efekt odstawienia NIE ISTNIEJE. To jedynie wymysł któremu ulegasz i wywołujesz go sobie niejako sam, bo oczekujesz, że będziesz go miał.

Na swoim przykładzie wiem, że taki efekt to wymysł. Paląc 20 lat kilka razy starałem się rzucić. Oczywiście pamiętam wielką nerwowość i ‘ssanie’ które mi towarzyszyło. Cały problem jednak polega na czymś innym. Większość palaczy rzucając palenie ŻAŁUJE, że to robi. I to powoduje właśnie w/w efekt odstawienia. Widząc kogoś z papierosem czy czując nikotynowy dym ŻAŁUJESZ, że już nie zapalisz choć masz tak wielką ochotę, zaczyna Cię ssać i albo rzucasz się na paczkę fajek, albo na lodówkę. Toczysz się tak dzień po dniu coraz bardziej ŻAŁUJĄC, że rzucasz palenie i szukając powodów by zacząć znów palić. Stąd też bierze się przesąd (i argument dla palących kobiet by nie rzucać), że po rzuceniu palenia przytyjesz. Wywołując efekt odstawienia u siebie rzeczywiście będziesz próbować gasić go głodem, dlatego że jest to coś co głód najbardziej przypomina.

Cały ‘trick’ polega na tym by zmienić swoje własne podejście. Byś chciał(a) rzucić i widział(a) same tego pozytywy. Nie może towarzyszyć Ci żal, za czymś co nie wróci. Raczej radość z tego, że w końcu przestałeś(aś) palić, bo tak naprawdę tego nie potrzebujesz. Tak właśnie udało mi się samoistnie zrobić będąc w szpitalu. O ile jeszcze na intensywnej myślałem, że jak tylko będę mógł wstawać z łóżka to zaraz lecę ‘do kibelka’ na fajeczkę, o tyle po kilku dniach na łóżku zmieniłem zdanie. W czasie pierwszej samodzielnej wizyty w ubikacji zapach papierosowego dymu mi zaśmierdział tak mocno, że załatwiałem się ‘na wdechu’. Później z politowaniem patrzyłem na chorych ludzi, którzy ledwo chodząc ciągali za sobą stojaki z kroplówkami byle tylko polecieć ‘na dymka’. Samoistnie zrobiłem to co opisał Alan w książce. Rzucałem palenie z innym do tego podejściem. Nie ŻAŁOWAŁEM. Triumfowałem. I dlatego się udało. Nie miałem żadnego efektu odstawienia. Nic mnie nie ssało, nie byłem nerwowy. Nie sięgałem też do lodówki bo nie odczuwałem żadnej potrzeby aby to robić. Waga wręcz się zmniejszyła o dwa kilo (głównie przez ćwiczenia i gimnastykę kardiologiczną w sanatorium).

Od tamtego czasu minął ponad rok. Dalej nie palę i nie mam zamiaru. Widzę całą masę korzyści wynikających z tego, że wyszedłem z nałogu. Oraz całą masę minusów, które przemawiają do mnie co dzień (pod postacią palących znajomych) by do nałogu nie wracać. Książkę Alana polecam każdemu kto pali a chciałby skończyć. Kupiłem ją mojej mamie na urodziny i choć czyta ją dość powoli i chyba niezbyt chętnie to nawet po lekturze kilkudziesięciu kartek zauważyła, że zdecydowanie bardziej świadomie pali i często rezygnuje z części papierosów, które by do tej pory wypaliła. To mnie cieszy i mam nadzieje, że w końcu i u niej pozytywy wygrają z negatywami.

Jeżeli chodzi o książkę to polecam każdemu z was. Ja to mawiają ‘nawet jeśli nie pomoże to nie zaszkodzi’. Warto się z nią zapoznać i zastanowić się nad rzeczami w niej zawartymi. Pomimo tego, że przeczytałem tę książkę już ‘po fakcie’ jako niepalący dostrzegłem w niej wytłumaczenie pewnego procesu, który u mnie dokonał się sam. Jeśli skutecznie rzuciłem palenie to znaczy, że można. Znaczy to także, że również Ty możesz skutecznie rzucić palenie!

Comments

comments