Kulinarne rewolucje

kasia_bosackaKulinarne nie kuchenne. Artykuł nie będzie traktował o pani Magdzie ulepszającej czyjeś kuchnie, lecz o pani Kasi ulepszającej kuchnie wszystkich Polaków.



Szczerze przyznając zanim poznałem panią Kasię jedzenie nigdy mnie nie zastanawiało w żaden sposób. Po prostu jadłem gdy byłem głodny nie zwracając uwagi na to co dokładnie w siebie wrzucam. Nie zwracałem najmniejszej uwagi na etykiety produktów, nie interesowała mnie chemia, wszystkie tajemnicze E-costam, kalorie, ‘dżule’ i inne śmieci. Jadłem to co mi smakowało i mało mnie obchodziła reszta.

Przypadkiem całkiem poznałem Kasię Bosacką dzięki żonie. Robiliśmy remont pokoju i kupiliśmy nowy telewizor. Płaski, super-hiper nowoczesny, oszczędny, pożerający mniej prądu niż stary, wielki który już nam się mieścić przestał. Nowy posiada różnego rodzaju opcje jak na SmartTV przystało. Jedną z wielu opcji jest internet i dostęp do portali różnego rodzaju, w tym także to kilku kolekcji VOD czy TVNplayera. Na początku żona wykorzystywała to do oglądania seriali i odcinków filmów, które omineła. Całkiem przypadkiem trafiła na program “Wiem Co Jem”, który pani Kasia prowadzi. W połowie odcinka zawołała, że fajny program znalazła i może coś ciekawego się dowiemy. Oj dowiedzieliśmy się całkiem sporo. Tak nas program wciągnął, że cały na dobrą sprawę weekend przesiedzieliśmy oglądając jak zahipnotyzowani odcinek za odcinkiem. Chłonelismy wiedzę jak suche gąbki wodę.

Później, już regularnie oglądaliśmy każdy następny odcinek programu gdy tylko się pojawiał. Po czterech sezonach producenci dołożyli “wiem co kupuję” i zrobiło sie jeszcze ciekawiej choć trochę mniej o żywności. Od tego momentu dzięki Kasi zaczeliśmy zwracać uwagę na to co jemy i kupujemy. Zakupy na początku zajmowały nam więcej czasu gdyż trzeba było prześledzić i przeczytać całą masę etykiet ze składami produktów. Na dobrą sprawę dopiero wtedy zdziwiłem się niezmiernie ile świństw producenci żywności potrafią napchać do małego słoiczka czy buteleczki. Skład prostego wyrobu, który według starych receptur powinein być zrobiony z kilku składników zajmował kilkanacie linijek i zawierał całą masę słodzików, ulepszaczy, utwardzaczy, barwników itp. Wszystko po to żeby wyglądało ładnie i się sprzedawało. Powoli jednak znajdowaliśmy z każdego działu produkty sprawdzone, porządne, bez chemii i róznych dodatków i jak się okazuje wcale nie wiele droższe od reszty. Można jeść zdrowo i tanio!

Od tamtej pory minęło już sporo czasu. Polecam program wszystkim znajomym, a oni (może) swoim znajomym. Skarbnica wiedzy i otwieracz oczu. Jeżeli ktoś z was nie zna tego programu – musi oglądnąć choćby odcinek. Gwarantuję, że na jednym się nie skończy. W dobie dzisiejszego szybkopasmowego internetu nie ma najmniejszych problemów z dostępnością. TVNPlayer jest darmowy oglądacie kiedy chcecie. Po pracy, po kolacji, w pracy z kolegami, ze znajomymi w przerwie meczu.

Myślę jednak że sam program niewiele zmieni. Potrzeba w tej kwestii więcej działań zarówno edukacyjnych jak i bardziej nastawionych na pewne zmiany systemowe. Wielka Brytania ma Jamiego Olivera i wydaje mi się, że my też potrzebowalibyśmy kogoś kto będzie starał się otwierać oczy innych ludzi na pewne problemy w bardziej radykalny sposób. Kogoś kto będzie pukał od drzwi do drzwi starając się coś zmienić. Pierwszą i najważniejszą zmianą jak dla mnie byłaby zmiana nawyków żywieniowych dzieci od czego właśnie wspomniany Jamie zaczął. Bo jak mówić o zdrowym odżywianiu, gdy maluchy wcinają chipsy i piją colę a rodzice dają im na to przyzwolenie? Jak zmienić cokolwiek jeśli w sklepikach szkolnych nie ma nic innego do kupienia oprócz tony słodyczy w postaci łamiszczęk, papierowych pieniędzy do jedzenia i innych wynalazków, które nieświadome dzieci kupują ?

Niestety. Nie mamy swojego Jamiego Olivera, musimy więc posiłkować się tym co mamy. A program pani Kasi jest na tyle świetny i w prosty sposób przekazujący pewne fakty, że dzieci w Gimbazach mogłyby oglądać po dwa odcinki choćby na godzinie wychowawczej na której teraz w wielu szkołach grają w karty, dziewczyny plotkują albo robią paznokcie a nauczyciel czyta sobie gazetę czy rozwiązuje krzyżówki. Niestety nie ma na co liczyć, bo nauczyciele mają to w … poważaniu. W większości nie są zainteresowani żadną nauką dzieci czy zmianami. Mają wyłożyć materiał, sprawdzić, wystawic oceny i dostać wypłatę. I nie zwariować. Dlatego też sami musicie zadbać o przyszłość swoich dzieci. Popatrzcie na obrazki ze Stanów Zjednoczonych, które często pokazują nam w telewizji. Opasłe, tonowe wieloryby w wieku waszych dzieci zajadające sie w McDonalds. Jeżeli czegoś nie zrobicie to dojdziemy do tego samego punktu i nasz dzieci będą wyglądać identycznie.

Jeżeli chcecie coś zmienić – zacznijcie od siebie i swoich pociech. Oglądnijcie z nimi raz na jakiś czas odcinek “Wiem co Jem”. Jeden – nie więcej – nie zanudzajcie ich, nie przyswoją więcej wiedzy a oglądanie z musu bo rodzice każą to nic dobrego im nie przyniesie. Jeden odcinek i basta. Jeśli macie czas i chęć porozmawiajcie z nimi o tym co było w odcinku. I zapamietajcie jedno. To tylko dzieci, które są podatne na wszystko co wokół nich się dzieje. Nie spodziewajcie się cudów i to że wasze dziecko nie bedzie chciało kupić nic w sklepiku szkolnym jeśli wszystkie inne dzieciaki tam słodycze kupują. Nie krzyczcie na nie, bo poczęstowało się chipsami od kolegi. Muszą dojść do pewnych rzeczy sami, zmuszaniem i zakazami nigdzie nie dojdziecie. Natomiast starajcie się im spokojnie tłumaczyć, że powinny towary wysokoprzetworzone omijać. Zachęćcie je do tego kupująć im coś smacznego i zdrowego jeśli zrezygnują z paczki chipsów w sklepie.

Z własnego doświadczenia mogę wam powiedzieć, że najbardziej cieszy to gdy dziecko dojdzie samo do pewnych spraw. Bedąc na imprezie z jakiejśtam okazji w szkole (chyba świeto jakieś) i poczęstunku w klasie z nauczycielami i rodzicami, kiedy to stoły uginają się od gazowanych soków, chipsów i innych tego typu przekąsek, kolega syna krzyczy z końca sali:
– Tymon, Tymon soki są pycha – chodź się napić
A mój mały wtedy jeszcze siedmiolatek z całkowitym spokojem na twarzy głosno odpowiada:
– No co Ty, nie pije tego świństwa. Nie czytałeś składu na etykiecie?
Sala była oczywiście oprócz dzieci pełna rodziców. Nastała dłuższa chwila totalnej ciszy, a ich miny ? Bezcenne!

Każdy z nas ma wybór i wolną wolę. Spora część z was być może zachowuje się tak samo jak ja zanim poznałem Kasię Bosacką. Jecie to co lubicie nie zważając na to co w środku. Smakuje wam i to was cieszy. Jednak gwarantuję wam, że dzięki Kasi zyskacie dużą świadomość kulinarną i zaczniecie zwracać uwagę na to co jecie. Przecież niektórzy mawiają, że jesteśmy tym co jemy. Czy nie warto być czymś fajnym jak kolorowe warzywa i owoce niż obślizgłą tłustą golonką? Wybór należy do was. Jeżeli jednak macie dzieci musicie pamietać, że w jesteście za nie odpowiedzialni. Gdy bedą dorosłe mogą robić co chcą, póki są małe to wy je kierujecie. Czy aby napewno chcecie wprowadzać je w dorosłość z otyłością i różnymi chorobami z niej wynikającymi? Wtedy będzie już za późno żeby cokolwiek zrobić. Zastanówcie się czy chcecie aby wasze dzieci miały wam za złe. Jeśli nie – polecam Wiem Co Jem jako źródło wiedzy. Naprawdę warto. Przeprowadźcie kulinarne rewolucje z Kasią w waszym życiu i kuchni!

Comments

comments