Pizza a sprawa zdrowia

pizzaPizza od jakiegoś czasu dla wielu z nas stała się jednym z głównych składników żywieniowych. Nie wyobrażamy sobie weekendu bez pizzy na telefon lub wypadu ze znajomymi do pizzerii. Czy to jednak dobrze?



Pizza jest bardzo często nazywana “królową fast-foodów” dlatego, że według badań 40% z nas chcąc zjeść na mieście sięgnie właśnie po nią. Nie pójdziemy do baru czy restauracji, lecz do pizzerii. Kochają ja wszyscy poczynając od osób starszych poprzez młodzież i nastolatki a co gorsza w ‘zabieganym’ świecie coraz częściej staje się jednym z głównych pokarmów nawet małych jeszcze dzieci.

Bardzo często w domach goszczą pizzy mrożone. Niektórzy rodzice w trosce o swoje pociechy zapełniają nimi zamrażalnik tak by dzieci (gdy rodziców nie ma w domu, bo siedzą pewnie w pracy) mogły sobie same wrzucić produkt do piekarnika czy mikrofalówki i podgrzać. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że pizza taka z prawdziwą pizzą ma raczej niezbyt wiele wspólnego. Głęboko mrożone produkty po to by się nie psuły i można było ją przechowywać długo, często polepszacze smaku powodują, że raczej nijak ma się to do pizzy przyrządzonej ze świeżych składników. Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że często mrożonki zawierają tak naprawdę śladowe ilości składników, więc nie powinno was dziwić to, że na pudełku w składzie znajdziecie czegoś jedynie 1-2 procent. Do tego większość pudełek z mrożoną pizzą zawiera dość sporą ilość różnego rodzaju ‘E-coś tam’. Dlatego też zastanówcie się rodzice – czy aby na pewno dobrze robicie trując wasze dzieci. Jeśli martwicie się o to, co będą jeść, gdy was nie ma w domu – może to czas najwyższy nauczyć swoje pociechy robić sobie kanapki. Samodzielnie przygotowana kanapka z wędliną, ogórkiem bądź pomidorem będzie zdrowsza – a i dzieci będą cieszyć się bardziej umiejąc coś przygotować samodzielnie.

Wracając jednak do normalnej pizzy. Bardzo wielu z was chodzi do pizzerii ‘na głodnego’ po to by zjeść wszystko i nie zostawiać nic po sobie. Zamawiacie o wiele więcej niż dyktowałby to zdrowy rozsądek. W niedalekiej przeszłości sam idąc do pizzerii z dzieciakami i żoną zamawialiśmy dwie duże pizze. Wychodziliśmy oczywiście wszyscy napchani do granic możliwości ledwo się ruszając. Na szczęście czas ten minął bezpowrotnie, mamy teraz więcej oleju w głowach. Okazało się również, że jedna duża pizza to na nas czworo zupełnie wystarczająca ilość. Zmieniliśmy także zawartość pizzy, bo to decyduje głównie o jej kaloryczności.

Zapewne wielu z was tego nawet nie wie, bądź zdaje sobie z tego sprawę, ale nie dopuszcza tego do głosu, że pizza to wielka bomba kaloryczna. Biorąc pod uwagę średnie wartości, kaloryczność przeciętnej średniej pizzy to 1500 kcal w zależności od dodatków. Jeśli weźmiemy sobie pizzę z dużą ilością wysokokalorycznych dodatków może się okazać, że sięgniemy po około 2000 kcal, 100 g tłuszczu i około 12 gram soli w takim ‘wypasie na bogato’. Biorąc pod uwagę niektóre diety oparte na kaloriach wyszłoby nam, że pizza powinna być jedynym daniem w ciągu dnia, a często w wielu domach jest niestety jednym posiłkiem w ciągu dnia.

Jeśli przyrządzacie pizzę sami pamiętajcie, że składnikiem najbardziej kalorycznym w pizzy jest ser. Idąc do pizzerii zrezygnujcie z podwójnego czy potrójnego sera, a robiąc pizzę w domu zastąpcie wysoce kaloryczny żółty ser Mozzarellą, która jest chuda i ma kalorii o wiele mniej:

Mozzarella 250 kcal
Gouda 316 kcal
Podlaski 320 kcal
Edamski 328 kcal

Nie żałujcie sobie sosu pomidorowego. Od dawna wiadomo przecież, że zawierają likopen, czyli składnik, który decyduje o ich głębokim czerwonym kolorze. Jest go więcej w pomidorach poddanych obróbce termicznej. Posiada właściwości chroniące organizm przed licznymi chorobami układu krwionośnego, a przede wszystkim przed rakiem. Jak pokazują badania spożycie 10 porcji pomidorów w tygodniu może prowadzić do obniżenia ryzyka wystąpienia raka prostaty o aż 35%. Natomiast u kobiet spożycie produktów bogatych w likopen zmniejsza ryzyko wystąpienia raka piersi. Związek ten posiada również zdolność przeciwdziałania agregacji płytek krwi i tworzeniu skrzepów oraz zapobiega rozwojowi miażdżycy i chorób sercowo-naczyniowych.

Zrezygnujcie z wszystkiego co jest wysokokaloryczne. Na waszej czarnej liście powinny się znaleźć: pepperoni, salami, bekon, szynka, ser pleśniowy, kiełbasa. Wrzućcie za to więcej dodatków warzywnych takich jak papryka, pieczarki, oliwki, kapary, brokuły, owoce morza itp. Nawet będąc na diecie możecie zjeść pizzę, która nie rozsadzi was od środka niczym bomba nuklearna z kaloriami. Wszystko jednak musi się odbywać z głową. Po odpowiednim dobraniu składników i zastąpieniu wysokokalorycznych dodatków takimi z mniejszą ilością kalorii – pizza będzie nadal smaczna, lecz nietucząca!

Comments

comments