Wiem, co jem – Przepisy z programu

Wiem co jem - Przepisy z programu
Wiem co jem – Przepisy z programu

Jako wierny fan Katarzyny Bosackiej i jej programu “Wiem, co jem” nie wyobrażam sobie mojej półki z książkami bez tej pozycji. Jeżeli zastanawiacie się czy warto na nią wydać pieniądze postaram się streścić wam w krótkiej recenzji to, co można znaleźć w środku by ułatwić wam trochę wybór.


Książka cieszy się wielką popularnością, co można zaobserwować po stanach magazynowych w księgarniach online. Po kilku pierwszych dniach sprzedaży w kilku punktach ma już adnotacje “Produkt niedostępny”, co znaczy, ze wyprzedali wszystko, co dostali. Każdy fan pani Katarzyny i jej programu prawdopodobnie już tę książkę posiada, niemniej jednak jest prawdopodobnie rzesza niezdecydowanych ludzi, którzy nie są pewni czy warto wydać te 20-30 złotych na książkę.

Książka zawiera 70 różnego rodzaju przepisów, które pojawiały się w różnych sezonach i odcinkach programu. Autorki, czyli Katarzyna Bosacka i Aleksandra Misztal podzieliły książkę na siedem rozdziałów i postanowiłem zachować formę wybraną przez autorki, aby książkę opisać. Dodatkowo zazwyczaj do każdego przepisu dołączona jest garść ciekawych informacji, co powoduje, że staje się nie tylko zbiorem przepisów, ale produktem, który może nas wiele nauczyć. Dowiecie się min. tego, że sery pleśniowe zawierają 5x więcej wapnia od twarogowych, kto wymyślił galaretkę, oraz to, że średnio rocznie zjadamy 44 kg wieprzowiny. Przejdźmy jednak do przepisów. Pierwszym rozdziałem jest…

Co tygrysy lubią najbardziej

Świetny rozdział na początek książki, aby z przytupem zagościć w naszych domach. Wszystko to, co tygrysy uwielbiają: fast food, batony, napoje gazowane czy słodycze. Zastanawiające? Oczywiście każdy z przepisów jest tak naprawdę “przerobiony” i zmieniony, aby był bardziej zdrowy i zjadliwy. Na pierwszy ogień idzie moja ulubiona pizza, o której pisałem już na moim blogu. Mnie do gustu najbardziej przypadł przepis na chałwę, który wykorzystam bez dwóch zdań!

Proste jak drut

Rozdział pisany specjalnie z myślą o ludziach, którzy mają dwie lewe ręce do gotowania, i niezbyt potrafią odnaleźć się w kuchennym otoczeniu. Przepisy tak proste, że będzie potrafił je powtórzyć każdy, kto posiadł jedynie tajemną wiedzę czytania ze zrozumieniem. Czyż ugotowanie paczki mrożonego groszku w rosole i przyprawienie jest czymś, z czym mógłby sobie ktoś nie poradzić? Czy sałatka polegająca na wrzuceniu składników z puszki i wymieszaniu jest trudna do wykonania? Nie sądzę.

Wyższa szkoła jazdy

Przeciwność poprzedniego rozdziału, czyli przepisy, które wymagają już trochę wprawy. Dowiemy się jak zrobić masło klarowane o ile nie uświadomiła nas jeszcze ze szklanego ekranu pani Magda, upieczemy wielkiego ptaka w brytfannie i otrzymamy kilka ciekawych pomysłów na owoce tropikalne takie jak granat czy marakuja.

Grillowanie – nasz sport narodowy

Do ręki otrzymamy kilka gotowych przepisów na grilla, którymi będziemy mogli zaskoczyć naszych znajomych. Do tego, co ważne dowiemy się jak zrobić własnoręcznie keczup czy inne sosy, bez których trudno wyobrazić sobie skwierczące mięsko. Rozdział bardzo ciekawy, lecz moim zdaniem zbyt krótki i zawierający za mało przepisów. Jeśli jest tak jak autorka zakłada, czyli grillowanie jest naszym sportem narodowym to myślę, że warto byłoby poświecić mu trochę więcej miejsca.

Zdrowie na budowie

Autorki twierdzą, iż jest to rozdział “dla wszystkich zniesmaczonych przetworzonymi sklepowymi produktami”. Zgodzić się muszę w pełni i przyznać, że największa ilość przepisów, którą prawdopodobnie wykorzystam w niedalekiej przyszłości znajduje się właśnie w tym rozdziale. Dowiecie się z niego jak zrobić własny majonez, musztardę czy znaną przyprawę, która zawiera smak w ziarenkach jednak w zdrowej i nie chemicznej formie. Dodatkowo w rozdziale znajdują się także przepisy na moje ulubione kasze, które wypróbuję już wkrótce. ;-)

Święta, święta i po świętach

Rozdział otwiera gęsina na św. Marcina oraz śledź w cieście piwnym. Totalnie smaczne i świąteczne dania, które warto wypróbować. W dalszej części znajdziecie więcej świątecznych przepisów, oraz co ciekawe przepisy na zdrowe, kolorowe lukry do ciast. Warto wykonać je samemu w domu zamiast korzystać z chemicznych mieszanej sprzedawanych w sklepach.

Dziękuję, nie marnuję

Na początku tego rozdziału dowiadujemy się, że rocznie w Polsce marnuje się 7 milionów ton żywności!! Daje nam to niestety piąte miejsce wśród państw Unii Europejskiej. Stąd też nazwa i zawartość tego rozdziału. Dowiemy się jak to, co zostaje nam jednego dnia, wykorzystać drugiego w ciekawej odsłonie. Muszę tu niestety tak samo jak to miało miejsce w rozdziale o grillu zarzucić autorkom zbyt powierzchowne potraktowanie sprawy. Praktycznie taki dział to pomysł na osobną książkę, więc kto wie.. Może w przyszłości.

Reasumując.

Pozycja “Wiem, co jem – Przepisy z programu” powinna znaleźć się na każdej półce fana programu. Jest to jednak też bardzo ciekawa pozycja dla wszystkich osób, nawet takich, które do zdrowego żywienia nie przykładają zbyt wielkiej uwagi. Dzięki 152 stronom tej książki i informacjom dodatkowym, które są na nich zawarte mają szansę “otworzyć oczy” i zmienić podejście do jedzenia i co najważniejsze zawartość swoich lodówek czy garnków. Dodatkowo o czym warto wspomnieć książka ilustrowana naprawdę dobrymi zdjęciami, całostronicowe fotki pokazują nam jak potrawa powinna wyglądać i do czego mamy w kuchni dążyć. Na wiele zdjęć z tej książki wasze ślinianki będą reagować pozytywnie wytwarzając ślinotok. Jedyne czego mógłbym się “czepić” to fakt, że 70 przepisów to trochę mało.. Chciałoby się ich o wiele więcej. Z drugiej jednak strony być może to lepiej, że na papierze znalazła się sama esensja programu i najważniejsze rzeczy, a nie jest to kolejna 400 stronicowa pozycja, której nawet nie chce nam się ściągać z półki.

Jeżeli chodzi o sprawy bardziej techniczne to należy się spora pochwała wydawcy książki, którym jest Publicat za samą jakość wykonania. To, co bardzo mi się podoba to fakt, że strony nie są klejone tak jak w innych książkach, a zgrupowane po kilkanaście stron, zszyte i dopiero sklejone z oprawą. Możecie sami zobaczyć jak to wygląda na zdjęciach pod recenzją. To dodatkowe szycie powoduje, że bezproblemowo możemy rozłożyć książkę na płasko bez strachu, że się rozejdzie, a takie “prasowanie książki na płasko” często jest wymagane w kuchni przy książkach z przepisami, których nie chcemy dotykać często brudnymi rękami a chcemy mieć możliwość zerkania do nich co chwilę. Tutaj ten problem nie występuje, książka zachowa swoją spójność i okładkę do samego końca.

Książkę możecie nabyć w większości księgarni, lub w internecie. Osobiście kupiłem ją w księgarni internetowej Matras (przejdź do księgarni) ponieważ odbiór w oddziale naziemnym jest darmowy, a mam taki nieopodal. Na dzień dzisiejszy mają w Matrasie promocję na wysyłkę – za jedyne 1 zł możecie odebrać książkę w kiosku RUCHu lub paczkomacie InPost. Radziłbym się spieszyć, bo promocje nie trwają wiecznie, a wychodzi wtedy taniej niż na Allegro gdzie sama książka zdarza się taniej, lecz wysyłka powiększa niepotrzebnie koszt.

Jeżeli chcesz kupić także poprzednie książki Katarzyny Bosackiej polecam Ci księgarnie inbook.pl (przejdź do księgarni) Na dzień dzisiejszy ceny poradników to 16 zł, książka z przepisami 20 zł, to chyba najniższe ceny jakie można uzyskać. Trzeba doliczyć oczywiście przesyłkę, niemniej jednak zakupując wszystkie książki, lub dodatkowo jakieś inne koszt ten rozłoży się na kilka egzemplarzy.

Comments

comments